Japońska porcelana – czy dobrze wyeksponowana?

Od dziś na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym UŁ (budynek T) trwają X Dni Japońskie. Organizatorzy zaplanowali szereg spotkań, warsztatów i wykładów; jednak my skupiliśmy się na 4 wystawach, które w ramach imprezy można oglądać.

Ceramika japońska, japońskie lalki, malarstwo tuszem sumi-e – cykl samurajski oraz plakaty poprzednich Dni Japońskich – to wszystkie wystawy dostępne w czasie Dni Japońskich. Temat dość egzotyczny, ale wart przyjrzenia się, szczególnie że w łódzkich muzeach raczej trudno o japońskie motywy.

Poza niewątpliwymi walorami poznawczymi i estetycznymi wystawy mają dwie podstawowe wady; po pierwsze – trwają za krótko (eksponaty można podziwiać jeszcze tylko jutro) oraz nie są do końca przemyślane.

Zaczyna się bardzo obiecująco – na wystawy mieszczące się w jednym pomieszczeniu trzeba wejść przez Torii (tradycyjną japońską bramę) – dalej jest nieco gorzej i choć poustawiane w gablotach arefakty i zawieszone na ścianach grafiki swoim pięknem i oryginalnością bronią się same, gdyby organizatorzy pomyśleli o lepszym designie, efekt byłby jeszcze lepszy.

My proponujemy przede wszystkim zastanowić się nad oświetleniem. Tradycyjne lampy jarzeniowe odbijają się w szybach gablot, przez co niełatwo jest oglądać eksponaty. Być może dobrym wyjściem byłoby zaświecenie tylko 2 skrajnych lamp, które nie oświetlały żadnej z gablot, oraz odsłonięcie rolet okiennych, by wpuścić do pomieszczenia nieco światła naturalnego.

Drugą naszą radą byłoby przestawienie obu gablot z lalkami na drugą stronę sali tak, by nie stały one pod oknem. Światło padające zza lalek nie dodaje im uroku. Światło padające na lalki z przodu niewątlipie podkreśliłoby zarówno kunszt ich wykonania, jak i barwne kolory ich strojów.

W natłoku gablot z porcelanowymi naczyniami i lalkami rozwieszone na ścianach grafiki nieco giną. A szkoda, bo ich wykonanie – zamaszyste, dynamiczne, ale precyzyjne i dopracowane – jak i sam mowyt są warte uwagi.

Umieszczenie grafik w osobnym pomieszczeniu pozwoliłoby skupić się widzowi tylko na motywie samurajskim namalowanym tuszem sumi-e.

Czwarta wystawa – plakatów poprzednich edycji imprezy – jest najmniej wyeksponowana i najgorzej oświetlona. Szkoda, bo plakaty oprócz funkcji informacyjnej niosą za sobą ducha Japonii – są delikatne, lekkie, ale bardzo precyzyjne.

Ciekawym elementem wystaw byłaby odtwarzana w tle tradycyjna ludowa muzyka japońska. Dodatkowe oddziaływanie na inny zmysł to częsta praktyka w tzw. muzeach narracyjnych, w których eksponaty mają dokładniejszą oprawę.

Mimo tych kilku niedociągnięć zachęcamy do odwiedzenia X Dni Japońskich i zajrzenia do auli z wystawami. Poniżej prezentujemy kilkadziesiąt zdjęć z naszej dzisiejszej wizyty na Ek-Socu.

Autor: Ola K., zdjęcia: Ola K. i Darek M.

Zapraszamy na nasz profil na Facebooku!

Reklamy