Trudna sztuka marketingu

Każdy wie, że reklama jest dźwignią handlu. Dzięki odpowiedniej strategii marketingowej można sprzedać usługę, inicjatywę czy pomysł. Można propagować idee, wartości, nawoływać do obierania postaw np. obywatelskich, edukować, a także dezinformować. Poniższy artykuł przedstawi, jak może wyglądać marketing muzealny nie tylko w łódzkim wydaniu.

img_9699

fot. Aleksandra

Nasze niemal dwuletnie doświadczenie w pracy blogerskiej pozwala wysnuć pierwsze wnioski dot. działalności marketingowej zarówno samych muzealników, jak i osób dbających na co dzień o dobry wizerunek muzeum, tzw. PR-owców. W tym czasie przyglądaliśmy się fanpage’om, przeczytaliśmy wiele maili z informacjami prasowymi, obejrzeliśmy niezliczoną ilość zdjęć. Jedni radzą sobie lepiej, inni trochę gorzej. My jednak nie będziemy krytykować, a postaramy się spojrzeć na tytułowy problem ze strony medialnej (blogerskiej) i zebrać garść wskazówek, jak skutecznie promować muzeum i jego inicjatywy.

  1. Bądź aktywny na portalach społecznościowych

Posiadanie konta na portalu społecznościowym jest dziś bardzo popularne. Rekordy popularności biła kiedyś naszaklasa.pl, potem Facebook, Twitter, Instagram, obecnie Snapchat – to miejsca w sieci, w których wirtualnie gromadzą się ludzie – potencjalni goście muzeum.

Pierwszym krokiem powinna być refleksja, który portal społecznościowy spełni swoją funkcję i pomoże w promocji muzeum. Dlatego naszym zdaniem (którego oczywiście możecie nie podzielać) najlepszym wyjściem jest wybór Facebooka. Wykorzystując odpowiednie narzędzia oferowane przez Facebook – tworzenie wydarzeń, zakładanie grup zainteresowań, prowadzenie stron (fanpage), wstawianie zdjęć – można docierać do wybranej grupy odbiorców. Ostatnią nowinką facebookową jest możliwość emisji relacji live z dowolnego wydarzenia, na którego promocji nam zależy.

Korzystając z jakiegokolwiek portalu społecznościowego, trzeba wybadać, w jakich godzinach są aktywni użytkownicy, do których chcemy trafić. Wtedy będzie jasne, w jakich porach powinniśmy zamieszczać nasze posty.

Warto dodać, że to wszystko jest za darmo, więc ulubiony argument części muzealników “NIE MA PIENIĘDZY” zostaje obalony. Wystarczy, by osoba odpowiedzialna za promocję wczytała się w możliwości Facebooka (bądź innego portalu, np. Pinterest, który mógłby być ciekawą alternatywą dla treści publikowanych na Fb), postara się zrozumieć zachowania w sieci potencjalnych gości muzealnych i poprzez odpowiedni dobór treści trafi do nich. W dziesiątkę!

  1. Używaj skrzynki mailowej

Z chwilą powstania naszego bloga napisaliśmy mail do wszystkich łódzkich muzeów; chcieliśmy się przywitać i zachęcić do współpracy poprzez dodanie nas do bazy kontaktów medialnych danego muzeum – wtedy my jesteśmy na bieżąco z inicjatywami wszystkich placówek i możemy pomagać w ich promocji. Być może nie wzbudziliśmy zaufania u muzealnych PR-owców, bądź po drodze stały się jakieś inne kataklizmy, przez co spora część łódzkich muzeów nie podołała zadaniu odpisania na naszego maila.

O ile nasz blog jeszcze pretenduje do miana na tyle opiniotwórczego i znanego, by kreować preferencje muzealne łodzian, i jeszcze jakoś można zrozumieć zignorowanie naszych maili, o tyle trudno byłoby sobie wyobrazić, że w koszu lądują wszystkie maile, jakie tylko przychodzą do danego muzeum… a przecież drogą mailową można omówić inne formy promocji – np. wymianę banerami na stronach internetowych.

Obsługa maili również jest darmowa, więc kolejny problem z głowy. Stąd nasz apel: muzealniku-PR-owcu, nie ignoruj swojej skrzynki mailowej, bo nigdy nie wiesz, co dobrego może wyniknąć z tej korespondencji!

  1. Dbaj o wysoką wartość merytoryczną treści, które promujesz

W zasadzie jest to punkt tak oczywisty, za który odpowiadają wszyscy pracownicy muzealni, że niezręcznością jest o nim pisać, jednak dla samego porządku przypomnimy – najważniejsze, to sprzedawać czy też promować eksponaty, wystawy, inicjatywy, które są przynajmniej na przyzwoitym poziomie przygotowania merytorycznego.

Nie wciskaj ludziom bubla, bo oni to wyczują, więcej Ci nie zaufają i nigdy do Ciebie nie wrócą.  

A jeśli do tego jeszcze będziesz pokazywać w internecie swoje najmocniejsze strony, publikował tylko najlepsze zdjęcia z wernisaży, finisaży, zza kulis tworzenia wystawy, wstawiał pozytywne recenzje swoich wystaw, te krytyczne – poddawał pod dyskusję – sukces będzie murowany.

  1. Nie odbiegaj od tematyki, którą się zajmuje Twoje muzeum

Same wystawy to za mało. Dziś muzea organizują szereg różnych wydarzeń towarzyszących – wykłady, spotkania z twórcami, warsztaty dla najmłodszych, pikniki, a nawet koncerty. To świetne przedsięwzięcia pod warunkiem, że nie przyćmią głównych działań, do jakich powołana jest instytucja muzeum: gromadzenie, opracowywanie i udostępnianie.

Ponadto pamiętaj, by na fanpage’u bądź innym miejscu w sieci, w którym promujesz swoje muzeum, również zachować proporcje. Więcej o muzeum, mniej o całej reszcie. To muzeum musi stać w centrum, a natłok dodatkowych grafik, informacji pozornie tylko związanych z muzeum, jedynie wprowadzi dezinformację.

  1. Śledź konkurencję, szczególnie tę zagraniczną

W co drugim ogłoszeniu o pracę w muzeum (a może i we wszystkich ogłoszeniach) jest informacja o konieczności posiadania znajomości języka obcego, którym zwykle jest angielski, na poziomie przynajmniej komunikatywnym (takie B1-B2). Skoro tak, to znaczy, że każdy pracownik aplikujący do działu promocji, który pozytywnie przeszedł przez proces rekrutacyjny, zrozumie teksty zagranicznych muzealników-blogerów, które to teksty wprowadzą w świat współczesnego muzealnictwa.

Podejrzyj, co się dzieje w innych krajach; może akurat któryś z pomysłów na promocję przyda się na Twoim rodzimym gruncie?

  1. Zadbaj o ładne zdjęcia

Powszechna możliwość robienia zdjęć sprawiła, że mamy ich wszędzie całą masę. Choć w wielu przypadkach może wystarczyć fotka zrobiona telefonem, nic nie zastąpi porządnego aparatu fotograficznego i dodatkowej obróbki zrobionych zdjęć. To jednak już wymaga poświęcenia czasu i posiadania dodatkowej wiedzy z zakresu obsługi programów do obróbki grafiki.

Zawsze jednak można się trzymać najprostszych zasad: nie rób zdjęć pod światło, staraj się robić zdjęcia w dobrze oświetlonych pomieszczeniach, staraj się nie ruszać aparatem/telefonem podczas pstrykania – zdjęcie nie będzie poruszone, trzymaj aparat/telefon prostopadle do podłogi – zdjęcie nie będzie sprawiało wrażenia, jakby się miało zaraz zawalić.

Ludzie w większości są wzrokowcami, dlatego wrażenia estetyczne z oglądania zdjęć promowanego wydarzenia są bardzo ważne.

  1. Używaj poprawnej polszczyzny

Nie chodzi tu tylko o ortografię i interpunkcję, ale także o składnię, czyli budowę zdania. Zdania nie powinny być nadmiernie rozbudowane, bo łatwo stracić sens całej wypowiedzi. Najlepszym i niejednokrotnie sprawdzonym sposobem korekty tekstu we własnym zakresie jest przeczytanie go na głos. Spróbuj.

  1. Unikaj emoticon

Społeczność internetowa używa na co dzień najróżniejszych emotikon, które – jak sama nazwa wskazuje – mają wyrażać emocje. Jednak co za dużo, to niezdrowo. Język polski jest tak pięknym językiem o niezwykle szerokiej gamie możliwości wyrażenia uczuć, że spłaszczanie go do pisma obrazkowego jest ogromnie krzywdzące.

Oczywiście nie apelujemy teraz o wymazanie z pamięci emoticon, ale apelujemy o zastanowienie się, czy ich nadmierna ilość wygląda poważnie?

  1. Pozwól sobie czasem na jakiś lekki dowcip

Wybierz sobie jedną porę w tygodniu (dzień i godzinę), kiedy to będziesz publikować coś wesołego. Może to być nawiązanie do zbliżającego się weekendu, albo przerywnik w tygodniu ciężkiej pracy. Zainteresujesz tym nie tylko swoich potencjalnych gości, ale także ich znajomych, którzy mogą pomijać treści wyświetlane na Waszym fanpage’u na co dzień, ale ten jeden post – lekki i przyjemny – może już zwrócić uwagę każdego.

  1. MIERZ SIŁY NA ZAMIARY I POMYŚL, ZANIM COŚ ZROBISZ

Niestety, nawet najlepsze i najdroższe narzędzie marketingowe nie zastąpi myślenia, którego owocem po przeczytaniu tego artykułu powinna być jedna myśl – czasem mniej znaczy więcej, nawet w promocji muzeum.

Dlatego też nie ma sensu porywać się z ambitnym planem tygodniowym (czy nawet godzinowym) kolejnych postów, bo wystarczy jedno spóźnienie i cały plan legnie w gruzach.

Najważniejsze to wybrać najmocniejsze punkty, wokół których będzie się toczyła promocja. Wymyślanie nowości jest dobre tylko wtedy, gdy Wasi obserwatorzy są już obeznani z Waszym muzeum, z Waszą marką i Wam ufają. Wtedy można wprowadzać nowy element, niekoniecznie związany stricte z działalnością muzealną (np. ciekawostki z dziedziny malarstwa).

Jednak budowanie zaufania do marki może trwać latami, więc życzymy cierpliwości, konsekwencji i systematyczności, a także dobrej zabawy!

Autor: Aleksandra

Chcesz jeszcze poczytać o formach promocji muzeum i przy okazji trochę się pośmiać? Wejdź TUTAJ.

 

Reklamy